Polacy w U.K.

680.000

Polskie Parafie
w Wielkiej Brytanii

68

Miasta z Parafiami

195

Medycyna dawniej i dziś.

Sztuczna inteligencja w medycynie.



Nawiązując do dnia 7 Kwietnia, jako do obchodzonego w Polsce Dnia Pracownika Służby Zdrowia dnia warto wspomnieć o dawnych metodach leczniczych, które dały podwaliny do współczesnej medycyny.
Mimo przełomu jaki w II połowie XVIII w. nastąpił w medycynie polskiej, mimo wielu ważnych reform i pożytecznych inicjatyw oraz niespotykanego wcześniej postępu w naukach medycznych i organizacji lecznictwa, przez długie jeszcze lata dość powszechnie leczono się tradycyjnymi domowymi lekami, a niezmiennym uznaniem i autorytetem cieszyli się różni: znachorzy, guślarze, baby, owczarze, szeptuchy, zamawiacze, czarownicy i czarownice.
Na wsi powiadano, że chłopi sami byli sobie lekarzami. Leczono się domowymi specyfikami, a gdy to nie pomagało, radzono się miejscowych "specjalistów". I tak, leczeniem, a głównie wyrywaniem bolących zębów zwykle zajmowali się kowale. Usuwali zęby, używając do tego zabiegu żelaznych, często zardzewiałych kluczy, lub obcęgów.
Jednak najbardziej znaną na wsi osobą wyspecjalizowaną w leczeniu chorób i położnictwie była tzw. babka. Umiała ona przyrządzać maści, herbatki, stawiać bańki, dawać lewatywy, a ponadto zażegnać, nawet zamówić niektóre choroby, odczynić urok.
Legendy ludowe mówią, że swój "dar", szeptuchy otrzymały od samego Jezusa. To On miał przekazać im umiejętność uzdrawiania oraz magiczne teksty, zaklęcia i formuły. Aby dar mógł zadziałać, szeptunka musi posiąść tajemną wiedzę z zakresu uzdrawiania, a także poznać teksty i formuły szeptane w rytuałach uzdrawiania. Z założenia dar ten może być wykorzystywany tylko dla dobra innych ludzi. Właśnie dlatego mówi się, że szeptuchy pełnią rolę służebną, a one same zawsze podkreślają, że źródłem ich mocy są Bóg, Aniołowie i wogóle samo Niebo.
A jak wygląda w dzisiejszych czasach wizyta u szeptuchy? Każda taka wizyta wygląda trochę inaczej i ma pewne indywidualne cechy, uzależnione od samej szeptuchy. Są jednak cechy wspólne i elementy bardzo podobne. Do spotkania z lecząca babką dochodzi zazwyczaj na wsi, w starej drewnianej chacie. Chory leży lub siedzi, a szeptucha wypowiada przy nim swoje modlitwy (zwane też jako zamowy) i wykonuje pewne dziwne, tajemne gesty oraz lecznicze rytuały. Na koniec wizyty chory dostaje leki. Funkcje leków spełniają tu woda, chleb, cukier, sól i leśne zioła i rośliny. Oczywiście to, co dostaje chory jest zamodlone, zaszeptane i ma go uleczyć.
Jakie choroby leczą "szeptuchy"? Można powiedzieć, że są to choroby ciała i duszy. Szeptunka potrafi zdjąć z chorego urok, klątwę, pomoże na kołtun i wszelkiego rodzaju boleści. Pomoże pod warunkiem, że się w te pomoc uwierzy. Sceptycy z reguły mogą pozostać nieuzdrowieni. Prawdopodobne jest też, że uzdrawiamy się w czasie wizyt u szeptuchy sami, swoją wiarą i swoją mocą, a babka uzdrowicielka jest tylko katalizatorem, który w nas tę moc samouzdrawiania uwalnia. Szeptunka jest też kimś w rodzaju psychoterapeuty. Wysłucha co "nam w duszy gra" i ukoi nasze stresy, boleści, lęki...
Gdy "cudowne uzdrowienie" przez szeptuchę nie przynosiło rezultatu posyłano po znachora, który leczył choroby wewnętrzne, a swe umiejętności dziedziczył rodzinnie po ojcu, z pokolenia na pokolenie.
Znachor "umiał" postawić diagnozę oglądając mocz chorego, jego obcięte włosy, paznokcie, lub koszulę. Sporządzał leki, maści oraz proste leki apteczne. Umiał puszczać krew, stawiać bańki, przykładać pijawki, zamawiać, zażegnywać choroby i odczyniać uroki.
W przypadkach zagrażających życiu, jak na przykład: ugryzienie przez wściekłego psa, czy zatrucia grzybami, wzywano uznanego w okolicy guślarza zamawiacza, obdarzonego nadprzyrodzoną wiedzą i mocą, sprawiającą, że jego praktyki i wypowiadane zaklęcie miały niezwykłą siłę sprawczą.
Kolejnym wysoko notowanym specjalistą był owczarz – biegły w składaniu złamanych kości, nastawianiu zwichnięć, zakładaniu łubek itd. Znał się na roślinach leczniczych, był jednocześnie chirurgiem, znachorem i czarodziejem.
Leczeniem zajmowały się też goślice, inaczej czarownice, kobiety mające kontakty i układy z diabłem. Stosując czary mogły leczyć, zamawiać lub przeciwnie zadawać choroby, odbierać ludziom siły i władze umysłowe, a nawet doprowadzać do śmierci. Znały sposoby, aby zapobiec niechcianej ciąży i za stosownym wynagrodzeniem odkrywały je kobietom, które zeszły z drogi cnoty. Znały środki zarówno na płodność, jak i niepłodność oraz różne afrodyzjaki zapewniające powodzenie w miłości. Najczęściej jednak złośliwie szkodziły ludziom, z pomocą czarów niszczyły ich mienie i plony, sprowadzały pomór na bydło, odbierały krowom mleko, sprowadzały nieszczęście i klęski żywiołowe.
W średniowieczu wiara w czary, czarowników i czarownice utwierdzona została przez Kościół, który kontakty z diabłem i czary uznawał za fakt rzeczywisty oraz najcięższy grzech i zbrodnię przeciwko Bogu i ludziom, zwalczał je, więc z całą mocą prawa i swego autorytetu. Dochodziło do oskarżeń, ścigania czarownic i najokrutniejszych procesów o czary oraz niezliczonych wyroków śmierci.
W Polsce pierwszą skazaną na śmierć czarownicę spalono na stosie w 1544 r. w Waliszewie koło Poznania. Była to mieszczka o nazwisku Gnieczka, Gnieczkowa, która zgodnie z aktem oskarżenia, starała się z pomocą czarów, wykryć sprawców kradzieży. Respekt wobec czarownic i wiara w skuteczność ich praktyk, także praktyk leczniczych, przeradzały się często w paniczny strach, nienawiść i niepohamowaną chęć zemsty. Jeszcze w XIX, a nawet XX w., zwłaszcza na wsi, ów strach i chęć zemsty, były przyczyną samosądów, pławienia, znęcania się i okrutnych egzekucji dokonywanych na rzekomych czarownicach. Poza wyżej wspomnianymi, za przedstawicieli tradycyjnej medycyny ludowej uznać można także przyuczonych felczerów i sanitariuszy wojskowych rodem ze wsi, którzy wcielani obowiązkowo do wojska zdobywali tam podstawowe jak na tamte czasy przeszkolenie medyczne oraz praktykę w wojskowych lazaretach, a po powrocie z frontu, leczyli - oczywiście na ile umieli.
Gdy wyczerpały się już możliwości lecznicze wiejskich "specjalistów", mieszkańcy wsi korzystali czasem także z porad i pomocy lekarskiej obcych ludzi. Tradycyjnie pomoc lekarską świadczył chłopom dwór i rezydująca w nim panna apteczkowa, serwując porady medyczne i leki. Pewną wiedzę medyczną posiadał także pleban lub zakonnik miejscowego lub pobliskiego kościoła. Dopiero na samym końcu mieszkańcom wsi udzielał porady i pomocy medycznej lekarz lub szpital. Tyle historia...
Obecnie w czasach digitalizacji, sztucznej inteligencji oraz w wyniku pandemii która odcięła nas od klasycznych usług medycznych, oczekujemy wygodnych rozwiązań mobilnych. Medycyna wciąż kojarzy nam się z kontaktem bezpośrednim lekarza z pacjentem i trochę ciężko nam zrozumieć, jak można wystawiać diagnozy online, odbywać wizyty i konsultacje w różnych systemach wideo-połączeń. Tymczasem telemedycyna prężnie się rozwija, a sztuczna inteligencja i boty AI stają się jej integralną częścią.
Jak wiadomo opieka zdrowotna i wszystko co się z nią wiąże, przeżywa kryzysy na całym świecie. Niedofinansowanie, dlugie listy oczekujących, słaba jakość usług i wysokie ceny prywatnego ubezpieczenia i leczenia to tylko niektóre z problemów, jakim rządy wielu krajów muszą stawiać czoła.
W momencie wybuchu pandemii koronawirusa sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana. Potrzebne były systemy, które usprawniłyby pracę szpitali i pomogły rozwiązywać problemy zdrowotne poza placówkami medycznymi, gdyż miejsca w nich musiały być zarezerwowane dla zarażonych COVID-19. Był to moment, w którym digitalizacja branży medycznej nabrała jeszcze większego rozpędu.
Mamy obecnie w praktyce wiele przykładów zastosowania botów AI w zdalnych usługach medycznych. To generalnie platformy telemedyczne oparte o najbardziej klasyczny model biznesowy w tej branży, tak jak popularne w czasach Covid-u konsultacje z lekarzami w formie video-rozmów. Technologiczne zaplecze medycyny całą sytuacją jaką zgotowała ludzkosci pandemia, postanowiła przeskoczyć i rozszerzyć swoje możliwości, inwestując ogromne pieniądze w sztuczną inteligencję – a konkretniej w boty AI. Co ciekawe podwalinami, niejako podstawą w tym temacie był znany w świecie informatyki algorytm oparty Facebookowym Messengerze.
Jednak świat telemedycyny potrzebował czegoś diametralnie odmiennego od typowego Mesengera. Postawił technologicznie przede wszystkim na pełne informowanie, co mogło eliminować ten problem i w pewien sposób tłumaczy obecnie wybór wygodnych platform AI, z których korzysta duża część świata medycznego. Boty AI, z którym można komunikować się za pomocą komunikatorów, udzielają coraz bardziej wszechstronnych jak i szczegółowych informacji na tematy medyczne. To nie tylko doraźna pomoc dla lekarzy korzystających z usług platform medycznych AI, gdyż z tej usługi po rejestracji i opłaceniu dość wysokich subskrypcji, może skorzystać tak naprawdę każdy – i otrzyma rzetelne informacje, które otrzymuje praktycznie natychmiast. Samodzielne opracowanie tych analiz zajęłoby lekarzowi kilka godzin wertowania fachowej lektury i specjalistycznych konsultacji.
Jak działają algorytmy medycznych botów AI? Podstawą jest baza danych. Jest ona regularnie aktualizowana przez lekarzy korzystających z tych aplikacji. To pozwala na wstępne określenie możliwej choroby pacjenta na podstawie objawów podanych przez lekarza botowi AI.
Jaka jest korzyść z używania botów tekstowych i głosowych? Przede wszystkim brak potrzeby zatrudniania fizycznych pracowników, co w trakcie pandemii jest wręcz wymagane. Dzięki nim można zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo zatrudnionych. Ale to nie jedyna zaleta – drugą z pewnością jest możliwość symultanicznego obsługiwania wielu osób. Pacjenci nie są zmuszeni czekać godzinami aż ktoś im odpisze lub wielokrotnie próbować połączyć się z infolinią, bo czas oczekiwania jest wydłużony.
Można przewidywać, że telemedycyna będzie prężnie się rozwijać w nadchodzących latach. Zaufanie inwestorów, zainteresowanie ze strony innowatorów i popyt wśród pacjentów na zdalne usługi opieki medycznej napędzają wzrost w tej branży. Boty i sztuczna inteligencja z pewnością będą integralną częścią tych przemian, a efekty mogą przerosnąć oczekiwania. Z pewnością każdy podmiot medyczny, zajmujący się tego typu innowacjami będzie dążył do tego, aby oferować najwyższą jakość usług szybko, łatwo i w wygodny sposób.
Również naszym celem jest być w mikroskali częścią tego procesu. Jeśli potrzebujesz nawet szczegółowych informacji, które wesprą Twoje działania w obszarze dbania o zdrowie swoje lub najbliższych – napisz do nas. Oberujemy bezpieczne i darmowe dotarcie do informacji o stanie Twojego zdrowia, porównania diagnoz lekarskich uzyskanych wcześniej od lekarzy prowadzących z najnowszymi opracowaniami medycznymi świata. Mając dostęp do płatnej subskrypcji medycznego bota AI, wystarczą nam TYLKO Twoje dane medyczne. To znaczy napisz nam emailem Twój w miarę szczegółowy opis medyczny Twojego problemu - bez podawania danych osobowych, adresowych i prywatnych informacji bankowych.
Co zyskujesz? Diagnozę medyczną którą możesz porównać z ostatnimi diagnozami medycznymi otrzymanymi od Twojego lekarza rodzinnego. Pozwoli Ci poszerzyć stan wiedzy na temat szeroko pojętego Twojego stanu zdrowia teraz i ewentualnych perturbacji w przyszłości. Dodatkowo zyskujesz pewność, że Twoje dane osobowe i informacje medyczne
nie będą istniały w przestrzeni internetowej.
Adres emailowy do korespondencji: [email protected], [email protected]
Ze względu na dużą ilość przesyłanych do nas zapytań - czas odpowiedzi wynosi do 24 godzin.


Polska emigracja po II wojnie światowej była wynikiem zmian granic, represji komunistycznych oraz niechęci do powrotu do kraju podporządkowanego ZSRR. Wyróżniamy dwie główne fale: repatriacje (1944–1946, 1955–1959) przesiedlające Polaków z Kresów Wschodnich oraz emigrację polityczną
(głównie do Wielkiej Brytanii) żołnierzy i uchodźców, którzy nie uznali nowej władzy.

Kluczowe fakty o emigracji po 1945 r.:
- Repatriacja (1944–1946): Pierwsza fala obejmująca blisko 2 mln Polaków przesiedlanych z terenów zajętych przez ZSRR (tzw. Kresy Wschodnie),
osiedlanych głównie na tzw. Ziemiach Odzyskanych (Dolny Śląsk, Pomorze, Warmia i Mazury).
- Emigracja polityczna (Żołnierze i Uchodźcy): Wielu żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie oraz ludność cywilna
zdecydowało się nie wracać do Polski.
Pod koniec 1949 r. w Wielkiej Brytanii osiedliło się ok. 150 tys. osób z tej grupy.

Druga fala repatriacji (1955–1959): Obejmowała ok. 250 tys. Polaków wracających ze Związku Radzieckiego. Zamknięcie granic (po 1949 r.): Wraz z postępującą sowietyzacją, zdobycie paszportu stało się niemal niemożliwe, a Polska stała się krajem bez wyjścia. Syberia i deportacje (1940-1941): Część emigracji stanowili także Polacy deportowani przez NKWD, którzy po wojnie nie wrócili do Polski lub wyemigrowali na Zachód. Emigracja ta stworzyła silne ośrodki kulturowe i polityczne na Zachodzie (m.in. Rząd RP na Uchodźstwie w Londynie),
działając na rzecz niepodległości Polski do 1989 roku.

W 2024 brytyjski Urząd Statystyczny oszacował łączną liczbę Polaków w Wielkiej Brytanii na około 750 000 osób i ma tendencję spadkową.
Polacy to pierwsza pod względem liczebności grupa narodowościowa imigrantów w Wielkiej Brytanii, a język polski to drugi co do popularności język w Anglii i trzeci w Wielkiej Brytanii (po angielskim i walijskim), z około 1% populacji posługującym się nim na co dzień.

Największe ośrodki emigracyjne to: Birmingham, Bradford, Edynburg, Glasgow, Londyn (około 110 tys.) najwięcej w dzielnicy Ealing oraz Hounslow,
a następnie miasta Manchester oraz Peterborough (około 24 tys.).
Polonię brytyjską można datować od okresu powstania listopadowego, kiedy to do Londynu dotarła pierwsza polska emigracja polityczna.

W 1931 roku liczba Polaków w Wielkiej Brytanii wynosiła 44 642 osób, a w 1951 roku – 162 339 osób.

W 2003 przed wejściem Polski do Unii Europejskiej w Wielkiej Brytanii mieszkało około 69 tysięcy Polaków. Dziesięć lat później w Wielkiej Brytanii mieszkało około 688 000 Polaków urodzonych w Polsce, co było skutkiem szczególnie szybko rosnącej ich liczby w latach 2004-2008,
czyli od wejścia Polski do UE do początku kryzysu gospodarczego z Wielkiej Brytanii.

Na koniec 2017 brytyjski urząd statystyczny oszacował liczbę Polonii mieszkającej na terenie Wielkiej Brytanii na około 1 mln 121 tysięcy osób. W 2018 Office for National Statistics oszacował liczbę Polonii mieszkającej na terenie Wielkiej Brytanii na 955 000 osób (w tym 832 000 osób urodzonych w Polsce). Według statystyk brytyjskiego urzędu statystycznego, Polki w Wielkiej Brytanii rodzą rocznie 23 tysiące dzieci. W kolejnych latach ich liczba znacznie zmalała do 682 000 w czerwcu 2021 roku,
co miało związek z wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, a także z trudnościami na rynku pracy wywołanymi przez pandemię Covid-19.
Spadek był skutkiem nie tylko zwiększonej liczby wyjeżdżających z UK Polaków, ale także mniejszej liczby przyjeżdżających.

Według najnowszych szacunków z 2023 roku, liczba Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii utrzymuje się na poziomie około 780–800 tysięcy. Głównymi przyczynami utrzymującej się tendencji spadkowej są zmiany w prawie imigracyjnym po Brexicie, poprawa sytuacji ekonomicznej w Polsce oraz ograniczenia związane z pandemią.
Mimo to polska społeczność pozostaje jedną z największych i najbardziej aktywnych grup imigranckich w Wielkiej Brytanii,
odgrywając istotną rolę w życiu gospodarczym i kulturalnym Wielkiej Brytanii.



www.parafia.uk © Wszystkie prawa domeny zastrzeżone © www.poloniauk.com